ASSISTANCE - ku przestrodze, czyli o tym jak łatwo kupić kota w worku

KALKULATOR OC ««« Naciśnij, aby wykonać kalkulację ceny OC, AC!




Często przy zakupie OC czy AC, towarzystwa ubezpieczeniowe dają nam assistance w prezencie, lub otrzymujemy je za drobną dopłatą. Dlaczego decydujemy się na tego rodzaju ubezpieczenie i na czym ono polega?

Przede wszystkim, ubezpieczenie typu assistance jest cenione przez osoby, które lubią czuć komfort psychiczny. Podam przykład: jedziemy polną drogą, jakieś 50 kilometrów od jakichkolwiek zabudowań. Samochód wpada nam w niezauważony przez nas rów. Nie możemy się z niego wydobyć. Wystarczy telefon do całodobowego biura obsługi klienta i podjeżdża po nas holownik, wyciąga wóz z opresji. Dziękujemy panu, który przyjechał w/w holownikiem, jedziemy dalej. Podobnie w przypadku urwanego koła, paska klinowego czy wypadku samochodowego. Ubezpieczenie to, jak przynajmniej zapewniająnas ubezpieczeniodawcy, ma nam pomóc wtedy, gdy my i nasze chwilowo niesprawne auto, najbardziej tego potrzebujemy.

Obecnie na rynku możemy spotkać się z różnego rodzaju ofertami ubezpieczenia assistance, które w zależności od wykupionego przez nas poziomu zabezpieczenia, obejmuje coraz to większe obszary geograficzne i coraz to bardziej zaskakujące problemy, które zgotował nam los.

No tak, tylko, jak to bywa w każdym ubezpieczeniu, diabeł tkwi w szczegółach. Podam państwu parę przykładów z życia wziętych, a na pewno zgodzą się Państwo za mną, że warto DOKŁADNIE I ZE ZROZUMIENIEM czytać każdy punkt umowy o Assistance.

Za 2 godziny ważne spotkanie z klientem. Czeka nas około 50 kilometrów trasy, ale jak mówi powiedzenie „przezorny zawsze ubezpieczony”, wolimy wyjechać wcześniej. Po 20 minutach jazdy psuje nam się auto. Widzimy na przeciwko zakład mechaniczny. Czym prędzej do niego zmierzamy. Okazuje się, że usterka dość poważna, auto zostanie u mechaników 2-3 dni. Przypominamy sobie, że przecież mamy ubezpieczenie typu assistance, więc dzwonimy do biura obsługi klienta…. a tam pani oznajmia nam, że samochód zastępczy nie przysługuje nam. Dlaczego? Ponieważ nie poczekaliśmy na lawetę wynajętą przez naszego ubezpieczyciela, która by odwiozła nasze auto do wymienionego w OWU (ogólnych warunkach umowy) mechanika. Jakie jeszcze ciekawe historie mogą nam się przydarzyć? Samochód odmówił nam posłuszeństwa. Chcemy auto zastępcze. Nie otrzymamy go, ponieważ usterka w naszym aucie jest bardzo popularna wśród marki, która jeździmy, więc mogliśmy się jej spodziewać. Inny przykład : zepsuło nam się auto 90 km od naszego miejsca zamieszkania i …. tym razem nie przysługuje nam ani laweta, ani samochód zastępczy ani mechanik, gdyż nasze assistance obejmuje tylko obszar do 70km od naszego stałego miejsca zamieszkania. Teraz kolej na „bardziej” pozytywny rozwój spraw. W wyniku kolizji, ubezpieczyciel daje nam do dyspozycji swoje auto. Jeździmy nim niedużo, gdyż na drugi dzień rozchorowaliśmy się. Po odzyskaniu swojego, już naprawionego samochodu, zdajemy zastępczy. I tutaj czeka nas bardzo niemiła niespodzianka. Ponieważ kolizja miała miejsce wieczorem, a samochód zastępczy dostaliśmy 4 godziny po wypadku, nie mieliśmy ani ochoty, ani siły, ani nawet jak sprawdzić w jakim stanie jest podstawione przez ubezpieczyciela auto. Po prostu zaufaliśmy mu. Okazuje się, po dokładnym przeglądzie, że brakuje tylnego błotnika, tylne światło jest uszkodzone, wycieraczka po stronie pasażera jest wybitnie postrzępiona, a w ogóle to na boku samochodu jest rysa. Co najlepsze, w baku brakuje sporo benzyny. Ile za te, niekoniecznie przez nas popełnione szkody? O dziwo, bardzo dużo. Nawet za każdy litr benzyny płacimy po 2-2,5 euro + VAT.

Podsumowując, ubezpieczenie Assistance jest na pewno przydatne i może ratować nas nawet z najgorszych opresji, ale warto dokładnie zainteresować się OWU i co one tak naprawdę obejmują, bo jak nie jedni z nas się przekonali, najłatwiej to kupić kota w worku, a tu zonk.

ZOBACZ TEŻ

Zobacz więcej »